92.

06/03/2011

Może średnio się to miejsce nadaje, ale nie mam gdzie wkleić.
A to piękne jest. Mimo wszystko:
"Erotyk obdukcyjny" Jerzy Górzański

"Pokazuje mi ślady bicia.
Pod lewą łopatką siniak-
uderzył mnie pięścią.
Pod prawą piersią granatowe znamię -
to cios pogrzebaczem.
Na lewym pośladku, pod skórą, widmo krwiaka -
od mocnego kopnięcia.
Na brzuchu, udach, nawet pod kolanami -
jakby ukąszenia węża czy skorpiona.
-Pan jest poetą, pan to zrozumie.

Na wardze pęknięcie jeszcze lekko krwawi.

Boże, lecz dłonie tej kobiety, szczupłe i nietknięte,
prowadzą mnie czule pośród sińców,
ukąszeń,
razów,
upokorzeń.

A gdy się zmęczą – wtedy ja prowadzę.
Osłaniam przed ostrym światłem lampy,
natręctwem tapety,
nachalnością zlewu,
zasłon panoszeniem.
Biorę ją do siebie – jestem dachem świata.
Azją głodnych lędźwi, gdzie panuje terror i modlitwa.
Chcę ją wyprowadzic na najbielsze śniegi,
strome wysokości.
Wytrzymać jak najdłużej na zdradliwej ścieżce.
I gdy przypadam całym ciałem do jej kruchych żeber -
ona pojękuje cicho i szpece do ucha:
-Pchnął mnie na kredens, uderzyłam bokiem.

Boże, chroń ją nieszczęśliwą przed najgorszym ciosem -
kuchennego noża lub zwykłej siekiery,
gdy Tamten szyję jej otworzy jak furtkę na ogród
pełen splątanych krzewów i zimnych księżyców."

tagi:

91.

28/11/2010

A tu miało być o dorosłych dzieciach alkoholików. I o wpływie na życie.
Miało, ale nie będzie. Wszyscy wiedzą przecież. Wszyscy piszą.
I tylko czasem sie zastanawiam jak bardzo osoby z zewnątrz widzą to we mnie. I czy w ogóle widzą. Bo przecież my doskonale umiemy się ukrywać. I ukrywać swoją nieporadność…

tagi: ,

90.

01/11/2010

Zbierało mi się długo. Przez jakiś czas nawet chciałam spuścić ten pierdolnik w niepamięć. Niestety,za dużo rzeczy mnie wkurwia, żeby olać tak fantastyczne miejsce do wyrzygiwania zbiorczego.
No się nazbierało; o tym muszę, bo mnie chuj strzeli i szlag trafi.
Wkurwiają mnie nadużywacze emotek. Najbardziej dwukropek pe.
Z początku sama zaczęłam uważać na to co i jak piszę. Później zaczęłam się irytować, później wkurwiać. Obecnie jestem na etapie pisania "jesteś debilem" każdemu, kto w rozmowie ze mna użyje jebanego dwukropek pe.
Nie, nie chodzi o całkowite zaprzestanie używania. Czasem są potrzebne (chociażby celem pokazania nastroju), ale do kurwy nędzy, są granice.
Jak rozmawiacie w knajpie to też co chwilę pokazujecie język i puszczacie oko? Sranie emotką na początku, w środku i na końcu zdania JEST pojebaniem. Sranie emotkami typowymi dla gadu jest pojebaniem po dwakroć. Szczególnie na jabberze albo w rozmowach blipowych.
Do ciężkiej kurwy, nie wszystko da się pokazać w paru znaczkach ascii. Czasem należałoby się nieco wysilić. Albo zadzwonić, bo wtedy ortografia też jest zbędna.

tagi: , ,

89.

10/08/2010

koleś z irokezem karnie odbijający kartę przy wejściu punktualnie o 8, dziewczynka w  glanach i z tatuażem na pół nerek raportująca szefowi statystyki, ja w kolejce po pasek płacowy…
Fabryka małp. Ci wszyscy, którzy jeszcze 5 lat temu krzyczeli "punk’s not dead!" teraz stoją w równym rzędzie w kolejce do automatu z kawą. Raportują, robią wykresy, biją się o projekty, awanse, wyjazdy, wydajność.
Korporacja dokonała przemiału idealnego. Brudne dzieci Sida buntują się w przerwie na lunch, obiady jedzą w McDonaldsie, kupują w hipermarketach i przestało im przeszkadzać, że narzędzia pracy są robione w Chinach.
Bunt w granicach korpotolerancji.
Wymiana wartości na dobra konsumpcyjne.
Jak szef nie będzie patrzył to zmienię tapetę na pulpicie na taką punkową, założę słuchawki i posłucham the Exploited.
Nie jest Ci wstyd? Dorosłeś, czy po prostu nie masz odwagi walczyć o idee?

tagi: ,

88.

25/07/2010

Dzieci mnie wkurwiają. Serio.
No oczywiście nie wszystkie. Ale większość spotykanych na mieście. Hodowanych na wolnym wybiegu i bezstresowo. Na zasadzie "nie kop pana, bo się spocisz".
W pierwszym odruchu mam zawsze ochotę zajebać im wpierdol. W drugim – zajebać wpierdol mamusiom i tatusiom. Szczególnie tym, którzy zamiast złapać gówniarza za rękę, albo trzymać na smyczy i w kagańcu, drą mordę przez pół rynku/korytarza/sklepu, usiłując zlokalizować gówniarza.
A później sobie oddycham spokojnie, licząc do milijona (za który to milijon cierpię w dużych skupiskach ludzkich) i myślę sobie, że za 20 lat to te bezstresowe dzieci będą spuszczały wpierdol tym rodzicom za niesłuchanie, niedanie kasy na zachciewajki za każde niepowodzenie.
Bo przecież od małego pasożyta były uczone, że są fajne/zajebiste/idealne i całe otoczenie je uwielbia.
Hmmm… w zasadzie to popierdoleni rodzice mnie wkurwiają i to im mam ochotę zajebać…

tagi:

87.

26/06/2010

NIepomiernie wkurwia mnie fakt, że niektóre pizdy nieustannie marudzą, że są grube, krzywe, pojebane i na diecie.
Jak pragnę zakwitnąć, od dzisiaj każda pizda płci dowolnej, narzekająca na wygląd dostanie ode mnie potwierdzenie swego marudzenia.
Marudzenie NIE JEST dobrą formą zdobywania uwagi oraz komplementów. Szczególnie, gdy zasuszona pizdencja narzeka na swoje 0,25 dag przy mnie. Co najmniej FUJ PAUX.
Jak masz ze sobą problem, to albo zacznij coś robić, albo zamknij pysk i nie wkurwiaj otoczenia.
NIE ZAMIERZAM pocieszać, współczuć, zaprzeczać kompleksom oraz mówić, żeś super dupa.
Uberzajebistość nie jest kwestią wagi ani wzrostu.
Niezależnie od wskaźnika bmi (kurwa, w intencji notki musiałam się doedukować), zakompleksioną pizdą pozostaniesz. Kto się pizdą urodził, kanarkiem nie zdechnie.
A jak już masz figurę idealną (wpisaną w okrąg w sensie i linię, która powinna być wyraźna), to do kurwy nędzy nie wbijaj się w ciuch o 3 rozmiary za mały i buty w których wyglądasz jak chuj na kaczych łapach. Odrobina samokrytyki nie szkodzi nikomu.
To pisałem ja, Jarząb… yy.. qm o posturze wiadomej.

tagi: , ,

86.

31/05/2010

24 metry kwadratowe wolności. 24 metry rozpaczy, radości, szczęścia i zamyślenia. Pustelnia będąca centrum akcji i wszechświata.
24 metry spowite dymem tytoniowym, przesiąknięte zapachem wódki,piwa, potu i orgazmu.
Rytuał catharsis. wytarzanie w płynach ustrojowych, uświęcenie przez krzyk i przypięczetowanie głośnym trzaśnięciem dłoni o policzek.
Ekshibicjonistyczna świadomość dziesiątek uszu naokoło.
Nie stało się nic. Przenicowanie mikroświatów to odczucie subiektywne. To tylko jeden z wielu poranków.
Małe rewolucje wieczorne i obalanie systemów jednym zdaniem. Manipulacja światopoglądem i symulowanie ważności.
Stało się wszystko.

tagi: ,

85.

27/05/2010

Nie lubię jak niektórzy przestają pisać. Miałam kilka ulubionych miejsc, w które zaglądałam regularnie i przez rssy. W niektórych nawet od czasu do czasu komentowałam.
Mniejszy lub większy zachwyt niektórymi minidziełkami rozsiewałam po znajomych, czasem tylko porykując z radości samotnie.
urwało się. Nie ma. Mimo, że wciąż zaglądam raz na tydzień w nadziei, że może rss się myli a właściciel jednak coś jakoś.
Zostało mi tylko czytanie starych, wciąż tak samo überzajebistych tekstów…
I nie, wcale nie jest to panegiryk na cześć. Po prostu lubię czytać teksty z polotem i finezją ;)

tagi: ,

84.

23/05/2010

Ludzie mnie zasadniczo wkurwiają. Niektórzy mniej, niektórzy bardziej.
Ale chyba najbardziej to ci, co stoją po kostki w w gównie i narzekają, że śmierdzi a kiedy zwraca się im uwagę, że przecież mogą z tego wyjść i umyć nogi mówią: eee, nie… tutaj przynajmniej jest mi ciepło w stopy.
Kurwa! To albo zróbżeż coś ze sobą, rusz się, poproś o pomoc, albo zamknij pysk i nie wkurwiaj innych swoim miauczeniem dla miauczenia.
Ja doskonale rozumiem, że każdy ma prawo od czasu do czasu pomarudzić, ale, kurwa, po pierwsze to PRAWO a nie OBOWIĄZEK, a  po drugie, to marudź tylko wtedy, kiedy jest to pisk konstruktywny.
Jak możesz coś zmienić, to zmień, jak nie możesz, to poproś o pomoc/wsparcie a jak nichuja to albo się kurwa zamknij, albo miauknij raz. Informacyjnie.
Bo jeżeli Ci źle i nic z tym nie robisz, to albo lubisz bdsm, co jestem w stanie zrozumieć (ale to się manifestuje zdecydowanie inaczej), albo należysz do grupy Marvinowatych (tak, tak- paranoid android) a wtedy nie zdziw się, że wcześniej, czy później albo podam żyletkę albo osobiście nasadzę pętlę na szyję.

tagi: ,

83.

21/04/2010

Tak się właśnie zastanawiam czy jest jeszcze sens tutaj pisać.
Zaniedbałam okrutnie to miejsce. I wcale nie chodzi o to, że nie mam o czym i nie mam się na co wkurwiać. Wręcz przeciwnie. Powodów do irytacji więcej niż zazwyczaj.
Korpowkurw będzie wkurwem nieproduktywnym, bo wszyscy wiedzą jak procesowanie w korpo wygląda i że wyżej wała nie podskoczą.
Wkurw na okoliczności życia i przyrody będzie mało przekonujący – zazwyczaj ignoruję otoczenie.
Mogę zacząć irytować się na zmęcz i niechcieja. I poczucie bezproduktywności. I na czekanie. Znów. Od do.
I na niezdecydowanie. I na milion innych pomysłów. I na to, że jak ludziom jest dobrze i spokojnie to się nie odzywają i nie szukają kontaktu.
A poza tym wiosnę mamy psze Państwa…

tagi: